Bóg jedenastej godziny

„A on odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy. Czy nie ugodziłeś się ze mną na denara? (…). Czy nie wolno mi czynić z tym, co moje, jak chcę? Albo czy oko twoje jest zawistne dlatego, iż ja jestem dobry?” (Mt 20,13.15).

Pewnego razu był sobie rolnik, który potrzebował sezonowych robotników, by pomogli mu zebrać dojrzałe winogrona w jego winnicach. Wczesnym rankiem wyruszył swoją furgonetką na placyk w pobliskim miasteczku, gdzie zbierali się miejscowi bezrobotni i imigranci poszukujący dorywczej pracy.

— Panowie, chcecie popracować?… Zapraszam więc. Zapłacę wam za 12 godzin pracy.

Po chwili furgonetka wypełniła się robotnikami i rolnik zawiózł ich do winnicy. Zabrali się ostro do pracy. Ale po 3 godzinach rolnik zdał sobie sprawę z tego, że robotnicy nie zdążą zebrać wszystkich winogron do zachodu słońca. Wsiadł do swojej furgonetki i w tumanach kurzu ruszył wiejską drogą w stronę miasteczka. Wkrótce potem przywiózł kolejną grupę. Dołączyła ona do tych robotników, którzy zaczęli pracę rankiem. Minęły kolejne 3 godziny i rolnik spostrzegł, że nadal ma za mało robotników. Jeszcze raz pojechał do miasteczka i przywiózł kolejną grupkę. Godzinę przed zachodem słońca rolnik spojrzał na niezebrane owoce, podrapał się w głowę i powiedział pod nosem:

— Potrzebuję więcej rąk do pracy, żeby zdążyć dzisiaj ze wszystkim.

Pojechał czym prędzej do miasteczka i zastał jeszcze kilku imigrantów, których nikt dotąd nie zatrudnił. Czekali do końca dnia, licząc, że ktoś jeszcze się zjawi i zaoferuje im pracę.

— Wskakujcie szybko! Potrzebuję was i zapłacę dobrze!

Wieczorem, gdy 12 godzin ciężkiej pracy dobiegło końca, rolnik polecił swojemu księgowemu wypłacić należność robotnikom, począwszy od tych, którzy zostali zatrudnieni jako ostatni. Ze zdumieniem zatrudnieni o jedenastej godzinie dnia patrzyli, jak księgowy wręczał im pełną zapłatę za dniówkę! Ci, którzy pracowali od rana, uśmiechali się do siebie i w myślach obliczali, że dostaną wielokrotnie więcej niż to, na co się umówili. Ale gdy podeszli do kasetki z gotówką, otrzymali tyle samo, co pozostali. Nie kryli złości i zaczęli wznosić gniewne okrzyki. Jezus wkłada w usta rolnika słowa dzisiejszego tekstu przewodniego, a istotą tych słów jest pytanie:

— „Czy oko twoje jest zawistne dlatego, iż ja jestem dobry?” (Mt 20,15).

Czy i my mamy podobny problem? Czy jesteśmy zawistni, bo Bóg jest łaskawy dla innych? Jak inaczej moglibyśmy opisać tego Boga, który mówi: Przyjdź do mnie nawet w ostatniej godzinie życia, a ja dam ci taki sam dar, jaki daję ludziom, którzy przeżyli ze mną całe życie? Nic dziwnego, że gdy Bóg dokona działań arytmetycznych dotyczących zbawienia, nie będzie można zliczyć Jego odkupionych. Nic dziwnego, że niebo będzie pełne. Dlatego gdy Bóg mobilizuje wybranych, mobilizuje także ich serca, by były tak łaskawe i szczodre jak Jego serce, aby nie było takiego człowieka na ziemi, którego nie powitaliby z otwartymi ramionami w Jego królestwie, jeśli tylko nawróci się i uwierzy w ewangelię.

Dwight K. Nelson